Aktualnie dostępne

Obserwatorzy

niedziela, 20 lipca 2014

Tureckie naszyjniki i kolejna kamea

Dawno mnie tu nie było... Wstyd mi z tego powodu, szczególnie, że i biżuty i zdjęcia do tego posta powstały prawie miesiąc temu.
Pierwsza była kamea w kolejnej odsłonie, tym razem z fioletem, a dokładniej w otoczeniu Toho round w kolorach jet i ceylon gladiola, oraz Toho treasure ceylon gladiola.


Kolejny naszyjnik to tak właściwie dwa naszyjniki - tureckie sznury zakończone koralikowymi koralikami. Główna idea zaczerpnięta z wiosennej edycji Beadwork, dzięki zasłonięciu zapięć magnetycznych koralikowymi pokrowcami, można naszyjniki nosić w dowolnym ułożeniu, pojedynczo, podwójnie, z zapięciem z tyłu, lub z przodu.






piątek, 20 czerwca 2014

Fale

"Potrzebuję czegoś czarno-czerwonego na imieniny szefowej" oznajmiła moja mama, dodała jeszcze, że to za pięć dni :) Kamea już była, więc tym razem padło na ogólnie znany schemat Feyd z biser.info. W wersji dwukolorowej powstał elegancki naszyjnik.




sobota, 10 maja 2014

Hematytowa kamea w objęciach sutaszu

Hematytowa kamea po raz drugi, tym razem w objęciach bordowego sutaszu z kulkami marmuru i nocy kairu, zawieszona na sznurze szydełkowo-koralikowym.





wtorek, 8 kwietnia 2014

sobota, 22 marca 2014

Hematytowa kamea

Próbuję nowych technik, więc i tym razem coś nowego.
Kamea z różą aż się prosiła o oprawienie i tym razem padło na klasyczne obszycie koralikami, ale żeby nie było nudno, wprowadziłam nowe elementy, czyli koralikową krawatkę i sznur spiralnym ściegiem herringbone. Krawatka według instrukcji Cateriny B., a sznur - Dory Maar.
Początkowo myślałam o klasycznej czerni, ale zdecydowałam się na połączenie Hematite i frosted Ruby Siam, co dało efekt elegancki, ale z "pazurem".



niedziela, 19 stycznia 2014

Twórczo-pogaduchowe kwadraty

Wczoraj byłam na fantastycznym wydarzeniu koralikowym - twórczych pogaduchach z Weroniką Kaczor, czyli weraph. W niewielkim, acz gościnnym Atelier Czerwona upchnęło się ze swoimi matami i igłami 47 bab. Siedziały wszędzie, przy stołach, na krzesłach pod ścianą, na schodach, na podłodze... Ciasno było, ale twórczo-pogaduchowa atmosfera niwelowała wszelkie niewygody. Pod czujnym okiem weraph oplatałyśmy kwadratowe lub trójkątne kaboszonki. Ja wybrałam czarne kwadraty, które w połączeniu z drobnicą Toho Treasure i 15/0 dały przyjemną parkę kolczyków, która zresztą jeszcze tego samego dnia zadebiutowała w Teatrze Wielkim :)