Dawno mnie tu nie było... Wstyd mi z tego powodu, szczególnie, że i biżuty i zdjęcia do tego posta powstały prawie miesiąc temu.
Pierwsza była kamea w kolejnej odsłonie, tym razem z fioletem, a dokładniej w otoczeniu Toho round w kolorach jet i ceylon gladiola, oraz Toho treasure ceylon gladiola.
Kolejny naszyjnik to tak właściwie dwa naszyjniki - tureckie sznury zakończone koralikowymi koralikami. Główna idea zaczerpnięta z wiosennej edycji Beadwork, dzięki zasłonięciu zapięć magnetycznych koralikowymi pokrowcami, można naszyjniki nosić w dowolnym ułożeniu, pojedynczo, podwójnie, z zapięciem z tyłu, lub z przodu.
Etykiety
beading
(22)
beading embroidary
(5)
bransoleta
(4)
broszka
(1)
candy
(1)
decoupage
(16)
kolczyki
(6)
komplet
(2)
konkurs
(9)
kumihimo
(4)
makramy
(7)
naszyjnik
(14)
opaska
(1)
papierowa wiklina
(1)
rozdawajka
(1)
sutasz
(45)
tutorial
(5)
wire-wrapping
(3)
wisior
(6)
zwyklaki
(6)
Aktualnie dostępne
Obserwatorzy
niedziela, 20 lipca 2014
piątek, 20 czerwca 2014
sobota, 10 maja 2014
Hematytowa kamea w objęciach sutaszu
Hematytowa kamea po raz drugi, tym razem w objęciach bordowego sutaszu z kulkami marmuru i nocy kairu, zawieszona na sznurze szydełkowo-koralikowym.
wtorek, 8 kwietnia 2014
Celinka
Pierwsza, acz nie ostatnia celinka, czyli bransoletka Cellini spiral wykonana według tutoriala Joanny Mazurkiewicz.
sobota, 22 marca 2014
Hematytowa kamea
Próbuję nowych technik, więc i tym razem coś nowego.
Kamea z różą aż się prosiła o oprawienie i tym razem padło na klasyczne obszycie koralikami, ale żeby nie było nudno, wprowadziłam nowe elementy, czyli koralikową krawatkę i sznur spiralnym ściegiem herringbone. Krawatka według instrukcji Cateriny B., a sznur - Dory Maar.
Początkowo myślałam o klasycznej czerni, ale zdecydowałam się na połączenie Hematite i frosted Ruby Siam, co dało efekt elegancki, ale z "pazurem".
poniedziałek, 27 stycznia 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
Twórczo-pogaduchowe kwadraty
Wczoraj byłam na fantastycznym wydarzeniu koralikowym - twórczych pogaduchach z Weroniką Kaczor, czyli weraph. W niewielkim, acz gościnnym Atelier Czerwona upchnęło się ze swoimi matami i igłami 47 bab. Siedziały wszędzie, przy stołach, na krzesłach pod ścianą, na schodach, na podłodze... Ciasno było, ale twórczo-pogaduchowa atmosfera niwelowała wszelkie niewygody. Pod czujnym okiem weraph oplatałyśmy kwadratowe lub trójkątne kaboszonki. Ja wybrałam czarne kwadraty, które w połączeniu z drobnicą Toho Treasure i 15/0 dały przyjemną parkę kolczyków, która zresztą jeszcze tego samego dnia zadebiutowała w Teatrze Wielkim :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















